środa, 4 listopada 2026
Jan Twardowski - Stare Fotografie.
Tylko fotografie nie liczą się z czasem
pokazują babcię jak chudą dziewczynkę
z wiosną na czerwonych gałęziach wikliny
jej piłkę przed pół wieku i wróble jak liście
jej warkoczyk tak wierny jak anioł prywatny
jej skakankę jak prawdę bez łez i pożegnań
biskupa w krótkich majtkach na wysokim płocie
fotografie najchętniej ocalają dziecko
wolą uśmiech niż ostre dogmatyczne niebo
również serce co się dyskretnie spóźniło
pokazują wakacje bezlitosne lato
z psem spotkanie pomiędzy pszenicą i owsem
zwłaszcza gdy życie ucieka jak balon
i ślimak chodzi z domem swym bezdomny
kamień z twarzą królewską który nie skamieniał
przed dworem co się spalił siostry cienkie w pasie
dowcipne choć zegarek im płakał na rękach
wspomnienie 6 klasy stygnące jak perła
z dyrektorem jak z ssakiem niewinnym pośrodku
umarł nie zmartwychwstał by odejść jak człowiek
staw pożółkły jak topaz i żabę z talentem
kiedy szczygieł z ogrodu przenosi się w pole
nawet trawę co zawsze wykręci się sianem
krajobraz co już przeszedł dawno w geografię
i oczy już za wielkie by stać je na rozpacz.
wtorek, 3 listopada 2026
Bez okazji... .
które nie odczytane będą w ciągu dni nielicznych,
co mi zostały, karty, szachownica,
książka i między jej stronicami fiołek zmięty,
monument pewnego popołudnia
bez wątpienia niezapomnianego, a już w niepamięci,
jarząca się w czerwieni zachodniego lustra
iluzoryczna zorza. Rzeczy, rzeczy,
rzeczy ślepe, nadzwyczajnie dyskretne!
Trwać będą dalej, mimo nasze zapomnienie;
nie dowiedzą się nigdy, żeśmy poszli w cienie.
niedziela, 1 listopada 2026
STARY CMENTARZ.
Ile historii to miejsce kryje
Ludzkich dramatów przecież nie zliczę
Szeregi mogił porosłych trawą
Gdzie tylko z rzadka tlą się już znicze
Zabrali z sobą ból i cierpienie
I jakże trudne chwile rozstania
Zawiodły prośby, znikły nadzieje
Na nic się zdały oczekiwania
Kto dziś po latach słowem opisze
Tę różnorodność losów tu skrytą
I drogę którą przyszło im kroczyć
Od dnia narodzin przez nich przebytą
Wszystko to skrzętnie całun przykrywa
Z pożółkłych liści, zwiędłych badyli
Dzisiaj już z rzadka ktoś się tu zjawia
Świeczką zapali, głowę pochyli
Czas zrobił swoje, pamięć ulotna
Czyjeś mogiły, obce nazwiska
Być może jeszcze te stare drzewa
Co sto lat mają, znają to wszystko
Ułomność naszej ludzkiej pamięci
Zakrywa tamte dawne wspomnienia
Jak mgła jesienna białym obłokiem
Zasnuwa wszystko całunem cienia
Tu czas nie tętni swym rytmem życia
Nie ma pośpiechu i zgiełku miasta
Są stare drzewa i rzędy mogił
Które zielony bluszcz już porasta
Niech spokój który tutaj panuje
Dla dusz tych zmarłych będzie wytchnieniem
A płomyk znicza wsparty modlitwą
Niech będzie dla nich dziś wspomożeniem
Jeżyk; 25 października 2012
sobota, 31 października 2026
Józef Baran - Najbliżsi nie muszą być stale z nami

piątek, 30 października 2026
Agnieszka Osiecka - Nowa miłość
że wszystko było już,
pozwólcie mi
na jeszcze parę róż:
Jeszcze tylko raz pokochać,
ach, jeszcze jeden raz!
Nie pragnę wciąż
królewną z bajki być,
niech nie przestaje bić.
Jeszcze tylko raz pokochać.
ach, jeszcze jeden razi
W tę nową miłość
pobiegłabym tak,
jak rusza w drogę
księżyc i ptak,
tak jak się bierze
rumianki do rąk.
Nie wierzę w to
że prześnił się mój czas,
pozwólcie mi
na jeszcze parę gwiazd:
Jeszcze tylko raz pokochać,
ach, jeszcze jeden raz!
Jeszcze tylko raz usłyszeć
szalony serca głos,
a potem — wielką ciszę,
a potem — noc...
czwartek, 29 października 2026
Ułazdimier Arłou - ŁĄKA
Ułazdimier Arlou - jeden z najpoczytniejszych białoruskich poetów, prozaików i eseistów.
Łąka
po łące.
To są smółki,
pokazuje.
A tu kukawka.
A tu, widzisz - jastrun.
A ten kwiat nie ma nazwy,
bo to
kwiat twojego losu i
ty sam dasz mu nazwę,
jak podrośniesz.
Aż mi strach:
a nuż,
zanim podrosnę,
skoszą kwiat i nie zdążę
dać mu nazwy?
Stoję samotny
na skoszonej łące.
wtorek, 27 października 2026
Czeslaw Miłosz - Do polityka
Oto starca i dziecka w ręku dzierżysz los
I twarz twoja zakryta
Jak golem nad światem.
Czy obrócisz w popioły miasto czy ojczyznę?
Stój! Zadrżyj w sercu swoim! Nie umywaj rąk!
Nie oddawaj wyroku niespełnionym dziejom!
Twoja jest waga i twój jest miecz.
Ty ponad ludzką troską, gniewem i nadzieją
Ocalasz albo gubisz
Pospolitą rzecz.
Ty jesteś dobry i w gronie rodziny
Pieściłeś nieraz blask dziecinnych głów.
Ale jeżeli przeklnie ciebie – milion rodzin?
Biada! Co pozostanie z twoich dobrych dni?
Co pozostanie z twoich krzepkich mów?
Ciemność nadchodzi.
Gwarne miasta i pola, kopalnie, okręty
Na twojej dłoni, ludzkiej, jakże ludzkiej.
Patrz. Linia twego życia tędy będzie szła.
Trzykroć błogosławiony
Po trzykroć przeklęty
Władco dobra
Albo władco zła.
Czeslaw_Milosz/
Kraków 1945
poniedziałek, 26 października 2026
Ewo !!! autor nn.
![]() |
| Peter Paul Rubens |
dlaczego
tak kusiło cię to drzewo?
pociągał smaczny owoc
chociaż wiedziałaś
że otworzą się oczy...
żeby tak jednym kęsem
zawalić sprawę na wieczność
wszystkim swoim dzieciom!
a moglibyśmy
żyć w raju do dziś
w błogiej niewiedzy
bez nędzy
chorób
śmierci
i tych wszystkich
plag egipskich
ale ty po babsku
nie wytrzymałaś -
jeszcze Adama
poczęstowałaś!
i tak oboje
posiedliście owoc poznania
dobra i zła
odtąd wszyscy
ciągle musimy wybierać
a moglibyśmy
nie znać
nie musieć
nie wiedzieć...
byłby to
zaprawdę Eden!
... i co ty zrobiłaś Ewo?
Ksawery Glinka - Żołnierz-tułacz mówi do uchodźcy
Z sercem tragicznie smutnem –
W żelazo biła ma pięść!
Z gołymi rękami na tanki
Szła wiara w bojowe szranki Szła wiara na śmierć!
Jednej to męki stygmaty –
Słyszeliście co o Kutnie?
Biłem się tam okrutnie
Przedarłem się potem do Francji
By znów się o Polskę bić –
Nie chcieli bić się Alianci –
Woleli w niewoli gnić!
Tak – Tak!
Niewoli ohydy
Polak nie zniesie wszak!
„Idzie żołnierz borem, lasem,
Przymierając głodem czasem” –
Tyle granic na zielono
Przebyć było mi sądzono –
Aby wolny podnieść śpiew!
By za Polskę znów dać krew!
A wy co?
A wy się tutaj kłócicie?
A wy się tutaj żrecie?
A wy jak małe i złe dzieci
W głupstwa się bawicie?!
Że jeden taki, a drugi siaki,
A tamten inny, a owaki,
A ten senator, a ten endek,
A ten jest ramol, a ten pętak,
A tamta w kraju jeszcze była
Dziwka rozwiązła, z każdym żyła - - -
Boże – Boże –
Jakże ta Polska istnieć może –
Jak może z prochu się odrodzić,
Gdy żrecie się o każdą kość?!
Dość! dość! -
Wspomnijcie żem się bił pod Kutnem
O każdą ziemi polskiej piędź!
Wspomnijcie o losie okrutnym
Poległych w bojach pod Kutnem,
Na Helu – na Westerplatte,
Pod Paryżem, pod Narwikiem,
Wspomnijcie boje skrzydlate
Nad Londynem, Atlantykiem,
Na pustyni, pod Tobrukiem - -
Tam żołnierz polski bił się i bije
O Polskę i Wolność Świata!
Niech brat ucałuje brata!
Słyszycie: „Niech żyje!”
niedziela, 25 października 2026
sobota, 24 października 2026
Władysław Bełza - Wizja babuni
Siedzi babunia, staruszka siwa,
A z pod jej palców w dźwięcznym akordzie
Jakaś się żywa nuta odzywa.
W jej oczach dziwny blask się rozpala,
Myśl jakieś dawne obrazy niańczy,
W oczach babuni wiruje sala
I babcia tańczy.
Zabrzmiał polonez, przed babci wzrokiem
Miga jej młodość złotym promykiem
I widzi siebie, jak drobnym krokiem
Sunie dłoń w dłoni z podporucznikiem.
Pod Belwederem młodzi powstańczej,
A nasza babcia niczym królowa
Z rycerzem tańczy.
Lecz takt się zmienia, czar walca płynie,
Barwnych ułanów kwiat się rozwija,
A wśród nich ona w białym muślinie,
Jak wśród bławatów śnieżna lilja.
O jakże ona ów dzień pamięta,
Gdy każdy niósł jej swój hołd poddańczy
I nasza babcia jak wniebowzięta
Z nich z każdym tańczy.
Tańczy, a przed jej przygasłym wzrokiem
Suną postacie, jak z mgły utkane,
Dawno już śmierci pokryte mrokiem,
A tak jej drogie i ukochane.
I w wizję młodych lat zapatrzona
Z duchami tańczy.
czwartek, 22 października 2026
Wisława Szymborska - Allegro ma non troppo.
Staram się mu przypodobać,
przypochlebić, patrzeć w oczy.
Zawsze pierwsza mu się kłaniam
z pokornym wyrazem twarzy.
zabiegam mu drogę z prawej,
i unoszę się w zachwycie,
i upadam od podziwu.
nigdy bym nie uwierzyła,
gdybym się nie urodziła!
Nikt nie zrobił drugiej szyszki
ani lepszej ani gorszej.
Chwalę hojność, pomysłowość,
zamaszystość i dokładność,
i co jeszcze - i co dalej -
czarodziejstwo, czarnoksięstwo.
Byle tylko nie urazić,
nie rozgniewać, nie rozpętać.
Od dobrych stu tysiącleci
nadskakuję uśmiechnięta.
Szarpię życie za brzeg listka:
przystanęło? dosłyszało?
Czy na chwilę, choć raz jeden,
dokąd idzie - zapomniało?
środa, 21 października 2026
20 październik - Europejski Dzień Seniora......
Dziś - z okazji ustanowionego niedawno Europejskiego Dnia Seniora posłuchajmy, a raczej poczytajmy kilku wybranych wierszy naszych poetów o starości:

Ksiądz Jan Twardowski
Starzy ludzie
przy aspirynie się krzywią
czekają na miłość dobroć
powrót ojca i matki
tak jak w dzieciństwie
wszystkiemu się dziwią
cieszą się gwiazdką choinką
zimą tęsknią do wiosny
Starzy - to dzieci które za szybko urosły
coraz częściej zaczynała się gubić
w sprawach prostych
nie mówiąc o trudnych
coraz częściej zaczynała ich nudzić
coraz gorzej skrywały pudry
ślady czasu co żłobił jej ciało
niczym górski strumień piaskowiec
coraz mętniej patrzyła na życie
coraz rzadziej
ciężar jej powiek chronił oczy
przed większym ciężarem
czasem lepiej niczego nie widzieć
śmierć nie mogła spojrzeć jej w oczy
w myślach snuła minione życie
Mariusz Parlicki
Z biegiem lat
starość młodnieje.
Starcza siwizna
staje się oznaką mądrości,
a bruzdy zmarszczek
odwzorowują przebytą siatkę dróg.
Nawet ten powolny krok
już tak nie irytuje,
jak wtedy,
kiedy stare trzydziestolatki
uczyły nas w szkole,
by im ustąpić miejsce
w tramwaju.
Mogłaby przecież jeszcze pożyć
mówimy
patrząc na pożółkłą twarz matki
po osiemdziesiątce
i
głupio brzmią słowa prawnuczka,
że zmarła
bo była stara.
Mariusz Parlicki.
Andrzej Waligórski
Kraina starszych panów
Ciepła, wesoła i różowa.
I kiedy tam się zbudzisz rano
Nie musisz się gimnastykować.
Możesz poleżeć wśród poduszek
Zanim zakipi świeża kawa,
I tak ci nie wyrośnie brzuszek,
I tak ci nie zagrozi zawał.
Czystej pościeli czujesz dotyk,
Bułeczki z masłem ci podają,
Nie musisz spieszyć do roboty,
Nie musisz pchać się do tramwaju.
Nie grozi ci gderanie żony
Uszu nie wierci gwar ulicy,
Wstajesz od razu ogolony,
Wyprężasz ciało pod prysznicem,
I oto już po trotuarze
Stąpasz zerkając na kobiety,
Wypijasz jeden koniak w barze
Przerzucasz pisma i gazety.
Po pół godzinie - syty wiedzy -
Odwiedzasz szereg pięknych sklepów.
Aż spotykają cię koledzy,
Dobrane grono starych repów....
Więc chichy-śmichy, gadu gadu:
- Pamiętasz Manię, Franię, Zosię?
I tak czas zleci do obiadu,
A dziś jest ozór w szarym sosie.
Cóż, portfel pełen masz gotówki,
A dla swych kumpli wiele serca,
Więc od żubrówki do wiśniówki,
A może być i vice versa.
Niewinne, przyjacielskie waśnie
Uprzyjemniają tylko sjestę...
A wtem - jak coś ci we łbie trzaśnie!
O rany - myślisz - gdzie ja jestem?
Zniknęła miła knajpka w lesie,
Oliwne się rozwiały gaje,
Przy łóżku budzik wrednie drze się
Za oknem auta i tramwaje,
Dwudniowy zarost masz na twarzy,
W ogóle czujesz się do chrzanu...
Wytrwaj! Wieczorem znów pomarzysz:
...jest gdzieś kraina starszych panów...
Andrzej Waligórski.










