Etykiety

sobota, 7 listopada 2026

MOJA NIEDZIELNA KARTKA Z KALENDARZA.


 


Krystyna Kunigiel-Jabłońska - Fantazja

 
mal.Alex Alemany

Fantazja  

Po wielkim zmęczeniu,
w szarości codziennej,
gdy brak mi już siły do życia,
daję upust pragnieniom,
niech wszystko odmienią,
piękniejszym uczynią ten świat.

W wygodnym fotelu
i w ciszy półsennej
puszczam wodze fantazji,
a zaraz z kącika
wypełza muzyka,
co skrzydła dopina do ramion.

Ton najpierw leciutki
jak brzęk starej lutni,
wyjęty z czarownych wrażeń,
po nitkach pajęczych
unosi się w górę
w krainę spełnionych marzeń.

Leciutko na palcach,
w sukience motyla,
płynie niebiańska muzyka,
co serce raduje,
do tańca porywa
w rytmie trzy-czwarte walczyka.

Na skrzydłach marzenia
co wszystko odmienia,
jak ptak - przemierzam przestworza,
wszystko jest prawdziwe,
wszystko jest możliwe,
płynę przez lądy i morza.

Ach! graj więc mi rzewnie,
Ach! graj więc mi śpiewnie,
zaprowadż mnie prosto do raju,
gdzie tylko szczęśliwość,
gdzie tylko życzliwość - bez łez,
łzy na ziemi zostają. 

Katowice, listopad 1995 

środa, 4 listopada 2026

Julia Hartwig - Bezczas

                                       



Bezczas


Wytrzymać tydzień
wytrzymać rok
wytrzymać trzydzieści a potem siedemdziesiąt lat


Ale były lata których nikt nie liczył
królewskie
kiedy bawiliśmy się pod starymi dębami
i wieczność była przy nas


Julia Hartwig.

Jan Twardowski - Stare Fotografie.

 W zaprzyjaźnionym blogu "Pani od biblioteki" autorka - Jotka  zachęca swoich czytelników do podzielenia się wspomnieniami związanymi z posiadanymi starymi fotografiami. 
Ponieważ moja odpowiedź nie zmieściłaby sie u Ciebie, nie obraź się  więc Jotko, że odpowiem na Twój apel w  moim  "Świecie poezji" - b. starym zdjęciem z czasów okupacji i wierszem Jana Twardowskiego: 

"Stare fotografie" 

Tylko fotografie nie liczą się z czasem
pokazują babcię jak chudą dziewczynkę
z wiosną na czerwonych gałęziach wikliny
jej piłkę przed pół wieku i wróble jak liście
jej warkoczyk tak wierny jak anioł prywatny

jej skakankę jak prawdę bez łez i pożegnań
biskupa w krótkich majtkach na wysokim płocie

fotografie najchętniej ocalają dziecko
wolą uśmiech niż ostre dogmatyczne niebo
również serce co się dyskretnie spóźniło
pokazują wakacje bezlitosne lato
z psem spotkanie pomiędzy pszenicą i owsem

zwłaszcza gdy życie ucieka jak balon
i ślimak chodzi z domem swym bezdomny
kamień z twarzą królewską który nie skamieniał
przed dworem co się spalił siostry cienkie w pasie
dowcipne choć zegarek im płakał na rękach
wspomnienie 6 klasy stygnące jak perła
z dyrektorem jak z ssakiem niewinnym pośrodku
umarł nie zmartwychwstał by odejść jak człowiek
staw pożółkły jak topaz i żabę z talentem
kiedy szczygieł z ogrodu przenosi się w pole
nawet trawę co zawsze wykręci się sianem
krajobraz co już przeszedł dawno w geografię
i oczy już za wielkie by stać je na rozpacz. 

 Zdjęcie  z lat 40-ch. "ja z Mamusią" 
 B.zawstydzona pytaniem, które mi zadała....











Wisława Szymborska – Są tacy, którzy

 
mal. Alex Alemany

Są tacy, którzy sprawniej wykonują życie.
Mają w sobie i wokół siebie porządek.
Na wszystko sposób i słuszną odpowiedź.

Odgadują od razu kto kogo, kto z kim,
w jakim celu, którędy.

Przybijają pieczątki do jedynych prawd,
wrzucają do niszczarek fakty niepotrzebne,
a osoby nieznane
do z góry przeznaczonych im segregatorów.

Myślą tyle, co warto,
ani chwilę dłużej,
bo za tą chwilą czai się wątpliwość.

A kiedy z bytu dostaną zwolnienie,
opuszczają placówkę
wskazanymi drzwiami.
Czasami im zazdroszczę

– na szczęście to mija.

wtorek, 3 listopada 2026

Bez okazji... .

 Dziś czytam, czytam..... wspomnienie słonecznych Zaduszek sprzed lat, 
..... smutny dzień. \


Rzeczy

Laska, monety, na pęk kluczy spinacz,
uległy zamek, spóźnione już zapiski,
które nie odczytane będą w ciągu dni nielicznych,
co mi zostały, karty, szachownica,
książka i między jej stronicami fiołek zmięty,
monument pewnego popołudnia
bez wątpienia niezapomnianego, a już w niepamięci,
jarząca się w czerwieni zachodniego lustra
iluzoryczna zorza. Rzeczy, rzeczy,
pilniki, progi, atlasy, gwoździe, kieliszki,
służebne nam, jak małomówni niewolnicy,
rzeczy ślepe, nadzwyczajnie dyskretne!

Trwać będą dalej, mimo nasze zapomnienie;
nie dowiedzą się nigdy, żeśmy poszli w cienie.

Jorge Luis Borges 
tłum - Edward Stachura.


Czesław Miłosz 

TWÓJ GŁOS

Przeklinaj śmierć. Niesprawiedliwie jest nam wyznaczona.
Błagaj bogów, niech dadzą łatwe umieranie.
Kim jesteś, te trochę ambicji, pożądliwości i marzeń
nie zasługuje na karę przydługiej agonii.
Nie wiem tylko, co możesz zrobić, sam, ze śmiercią innych,
dzieci oblanych ogniem, kobiet rażonych śrutem, oślepłych żołnierzy,
która trwa wiele dni, teraz, tu, obok ciebie.
Bezdomna twoja litość, nieme twoje słowo,
i boisz się wyroku, za to, że nic nie mogłeś.

Czesław Miłosz.

niedziela, 1 listopada 2026

STARY CMENTARZ.

 

Ile historii to miejsce kryje
Ludzkich dramatów przecież nie zliczę
Szeregi mogił porosłych trawą
Gdzie tylko z rzadka tlą się już znicze


Zabrali z sobą ból i cierpienie
I jakże trudne chwile rozstania
Zawiodły prośby, znikły nadzieje
Na nic się zdały oczekiwania


Kto dziś po latach słowem opisze
Tę różnorodność losów tu skrytą
I drogę którą przyszło im kroczyć
Od dnia narodzin przez nich przebytą



Wszystko to skrzętnie całun przykrywa
Z pożółkłych liści, zwiędłych badyli


Dzisiaj już z rzadka ktoś się tu zjawia
Świeczką zapali, głowę pochyli


Czas zrobił swoje, pamięć ulotna
Czyjeś mogiły, obce nazwiska
Być może jeszcze te stare drzewa
Co sto lat mają, znają to wszystko


Ułomność naszej ludzkiej pamięci
Zakrywa tamte dawne wspomnienia
Jak mgła jesienna białym obłokiem
Zasnuwa wszystko całunem cienia


Tu czas nie tętni swym rytmem życia
Nie ma pośpiechu i zgiełku miasta
Są stare drzewa i rzędy mogił
Które zielony bluszcz już porasta


Niech spokój który tutaj panuje
Dla dusz tych zmarłych będzie wytchnieniem
A płomyk znicza wsparty modlitwą
Niech będzie dla nich dziś wspomożeniem


Jeżyk; 25 października 2012



sobota, 31 października 2026

MOJA NIEDZIELNA KARTKA Z KALENDARZA.

 

Olcza Zakopane.

Józef Baran - Najbliżsi nie muszą być stale z nami


 czasem wystarczy świadomość
że są po tej samej stronie planety
po tej samej stronie
przeciąganej liny
oddychają tym samym
powietrzem
(nawet po drugiej
stronie słuchawki)
rymując się z nami niewidzialnie
by było myślom lżej
tańczyć z Ziemią
dookoła słonecznego traktu
do taktu 

Józef Baran.

piątek, 30 października 2026

Agnieszka Osiecka - Nowa miłość

       

        
       


Nie wierzę w to,
że wszystko było już,
pozwólcie mi
na jeszcze parę róż:

Jeszcze tylko raz pokochać,
ach, jeszcze jeden raz!
Nie pragnę wciąż
królewną z bajki być,
lecz serca dzwon
niech nie przestaje bić.

Jeszcze tylko raz pokochać.
ach, jeszcze jeden razi
W tę nową miłość
pobiegłabym tak,
jak rusza w drogę
księżyc i ptak,


tę nową miłość
umiałabym wziąć,
tak jak się bierze
rumianki do rąk.

Nie wierzę w to
że prześnił się mój czas,
pozwólcie mi
na jeszcze parę gwiazd:

Jeszcze tylko raz pokochać,
ach, jeszcze jeden raz!
Jeszcze tylko raz usłyszeć
szalony serca głos,
a potem — wielką ciszę,
a potem — noc...

Agnieszka Osiecka .

czwartek, 29 października 2026

Ułazdimier Arłou - ŁĄKA


Ułazdimier Arlou -  jeden z najpoczytniejszych białoruskich poetów, prozaików i eseistów.


Łąka


Wśród wysokiej trawy i kwiatów
babcia oprowadza mnie
po łące.
To są smółki,
pokazuje.
A tu kukawka.
A tu, widzisz - jastrun.
A ten kwiat nie ma nazwy,
bo to
kwiat twojego losu i
ty sam dasz mu nazwę,
jak podrośniesz.



Po łące hula wiatr.
Aż mi strach:
a nuż,
zanim podrosnę,
skoszą kwiat i nie zdążę
dać mu nazwy?

Babcia milczy.
Wiatr coraz silniejszy.
Stoję samotny
na skoszonej łące.

Ułazdimier Arłou

wtorek, 27 października 2026

Czeslaw Miłosz - Do polityka


Kto ty jesteś człowieku – zbrodniarz czy bohater?
Ty, którego do czynu wychowała noc.
Oto starca i dziecka w ręku dzierżysz los
I twarz twoja zakryta
Jak golem nad światem.

Czy obrócisz w popioły miasto czy ojczyznę?
Stój! Zadrżyj w sercu swoim! Nie umywaj rąk!
Nie oddawaj wyroku niespełnionym dziejom!
Twoja jest waga i twój jest miecz.
Ty ponad ludzką troską, gniewem i nadzieją
Ocalasz albo gubisz
Pospolitą rzecz.

Ty jesteś dobry i w gronie rodziny
Pieściłeś nieraz blask dziecinnych głów.
Ale jeżeli przeklnie ciebie – milion rodzin?
Biada! Co pozostanie z twoich dobrych dni?
Co pozostanie z twoich krzepkich mów?
Ciemność nadchodzi.

Józef Chełmoński - Bociany



Gwarne miasta i pola, kopalnie, okręty
Na twojej dłoni, ludzkiej, jakże ludzkiej.
Patrz. Linia twego życia tędy będzie szła.
Trzykroć błogosławiony
Po trzykroć przeklęty
Władco dobra
Albo władco zła.

Czeslaw_Milosz/
Kraków 1945

poniedziałek, 26 października 2026

Ewo !!! autor nn.

 

Peter Paul Rubens
EWO

dlaczego
tak kusiło cię to drzewo?
pociągał smaczny owoc
chociaż wiedziałaś
że otworzą się oczy...

żeby tak jednym kęsem
zawalić sprawę na wieczność
wszystkim swoim dzieciom!

a moglibyśmy
żyć w raju do dziś
w błogiej niewiedzy
bez nędzy
chorób
śmierci
i tych wszystkich
plag egipskich

ale ty po babsku 
nie wytrzymałaś - 
jeszcze Adama
poczęstowałaś!


i tak oboje 
posiedliście owoc poznania
dobra i zła

odtąd wszyscy
ciągle musimy wybierać

a moglibyśmy 
nie znać
nie musieć
nie wiedzieć...
byłby to
zaprawdę Eden!


... i co ty zrobiłaś Ewo?


autor nn. 

Ksawery Glinka - Żołnierz-tułacz mówi do uchodźcy

 Glinka Ksawery poeta, prozaik ur. w1890r. w Kijowie. zm. 1957r.  Po wybuchu I wojny światowej walczył w szeregach II Brygady Legionów Polskich. Był urzędnikiem MSZ, m.in. pełnił obowiązki attaché prasowego w Belgradzie, Rydze i w Helsinkach, a w 1939 r. pracował w ambasadzie polskiej w Paryżu. W latach 1940–1941 był korespondentem Polskiej Agencji Telegraficznej w Belgradzie. 


                   Żołnierz-tułacz mówi do uchodźcy.

Wymarsz Legionistów 1914 na obrazie J. Kossaka


Biłem się najpierw pod Kutnem
O każdą ziemi piędź!
Z sercem tragicznie smutnem –
W żelazo biła ma pięść!

Z gołymi rękami na tanki
Szła wiara w bojowe szranki Szła wiara na śmierć!




Kutno - Hel – Westerplatte –
Jednej to męki stygmaty –
Słyszeliście co o Kutnie?
Biłem się tam okrutnie 
Czy doszła do was wieść?!

Przedarłem się potem do Francji
By znów się o Polskę bić –
Nie chcieli bić się Alianci –
Woleli w niewoli gnić!

Poprzez obozy i druty
Szarpany – bity – pluty –
Przez morze do Anglii!
Przez Narwik – pod Piramidy
Znaczyłem krwią stary szlak –
Tak – Tak!

Niewoli ohydy
Polak nie zniesie wszak!

„Idzie żołnierz borem, lasem,
Przymierając głodem czasem” –
Tyle granic na zielono
Przebyć było mi sądzono –
Aby wolny podnieść śpiew!
By za Polskę znów dać krew!

A wy co?
A wy się tutaj kłócicie?
A wy się tutaj żrecie?
A wy jak małe i złe dzieci
W głupstwa się bawicie?!

Że jeden taki, a drugi siaki,
A tamten inny, a owaki,
A ten senator, a ten endek,
A ten jest ramol, a ten pętak,

A tamta w kraju jeszcze była
Dziwka rozwiązła, z każdym żyła - - -
Boże – Boże –
Jakże ta Polska istnieć może –
Jak może z prochu się odrodzić,
Gdy żrecie się o każdą kość?!
Dość! dość! - 
-
Wspomnijcie żem się bił pod Kutnem
O każdą ziemi polskiej piędź!
Wspomnijcie o losie okrutnym
Poległych w bojach pod Kutnem,
Na Helu – na Westerplatte,
Pod Paryżem, pod Narwikiem,
Wspomnijcie boje skrzydlate
Nad Londynem, Atlantykiem,
Na pustyni, pod Tobrukiem - -

Tam żołnierz polski bił się i bije
O Polskę i Wolność Świata!
Niech brat ucałuje brata!

I krzyknijcie wszyscy społem: Niech żyje!
Słyszycie: „Niech żyje!”

Glinka Ksawery.