Etykiety

poniedziałek, 4 maja 2026

Było poważnie, świątecznie, majowo, narodowo ..... czas na uśmiech.


Andrzej Waligórski

Bawiąc - uczyć


Drogą okólną, niepozorną
To tatuś niesie album porno,
co mu pożyczył pan Kowalczyk!
ktoś się podkrada jak padalczyk:

To tatuś porno w dom przemyca,
a nie chcąc by mamie wpadł do rączek,
od tyłu, od ogródka kica
jakby króliczek lub zajączek!
Kica po grządce i po skwerku,
i strach, i zachwyt ma na licu,
czasem w ten album zerku - zerku,
a potem dalej kicu - kicu!






Album jest piękny i wesoły,
różne w nim rzeczy są podane,
na przykład są dwie panie gole,
które się bawią w panią z panem!
Aż się tatkowi uszki pocą,
aż rączki w podnieceniu ściska...
W swoim łóżeczku, późną nocą,
obejrzy to dokładnie z bliska.

Lecz jaki chytrus bywa z tatki!
Zanim się weźmie za czytanie -
wsadzi ten album do okładki
z książki uczonej niesłychanie,
żeby mieć haka na mamusię,
kiedy się zbudzi nieprzytomnie
i spyta: - Co ty czytasz, Niusiek?
To on odpowie: - Ekonomię...!


I zacznie dukać różne słowa,
takie jak: - Procent, strajk, recesja,
rentowność, wartość dodatkowa,
polucja... O pardons, progresja...

Noc płynie... Gdzieś tam sowa huczy...
Czasami wiatr przez szpary gwiźnie...
Nasz tatko się i seksu uczy,
i ekonomii przy tym liźnie,
i grzeje sobie w łóżku kości,
zamiast się gdzieś po knajpach włóczyć.
Tak wzrasta poziom świadomości,
i o to chodzi:
bawiąc - uczyć!

Andrzej Waligórski


niedziela, 3 maja 2026

MOJA NIEDZIELNA KARTKA Z KALENDARZA.

 






CYPRIAN KAMIL NORWID 
            Moja piosnka  

Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów Nieba....
Tęskno mi, Panie...

Do kraju tego, gdzie winą jest dużą
Popsować gniazdo na gruszy bocianie,
Bo wszystkim służą...
Tęskno mi, Panie...


Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony
Są, jak odwieczne Chrystusa wyznanie,
"Bądź pochwalony!"
Tęskno mi, Panie...








Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej,
Której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie,
Równie niewinnej...
Tęskno mi, Panie...


Do bez-tęsknoty i do bez-myślenia,
Do tych, co mają tak za tak - nie za nie,
Bez światło-cienia...
Tęskno mi, Panie...


Tęskno mi owdzie, gdzie któż o mnie stoi?
I tak być musi, choć się tak nie stanie
Przyjaźni mojej...
Tęskno mi, Panie 

CYPRIAN KAMIL NORWID 


sobota, 2 maja 2026

Adam Ziemianin - Przyda się taka chwila

 


Przyda się taka chwila

Daj nam oddechu
pełną garść
Na chwilę - Boże
zwolnij czas

Niech choćby czasem
maj nam trwa
Tyle o stycznie
trzy lub dwa

Daj nam miłości 
pełną garść
Na chwilę - Boże
zwolnij czas

Niech nie ucieka
tak jak mgła
Niech się dodaje 
dzień do dnia



Czasu Ci Boże
nie ubędzie
Ty wszystko możesz
jesteś wszędzie

A nam się przyda
taka chwila
Żeby nad życiem 
się zatrzymać

Adam Ziemianin


piątek, 1 maja 2026

Jacek Kaczmarski - Ballada o poranku pierwszomajowym



Ballada sprzed 50 lat. 

To była piąta rano dnia pierwszego maja.
Do domu jechałem tramwajem.
Prócz mnie dwóch było panów i jeden miał transparent,
A drugi ciemne okulary.
Jechała też kwiaciarka od kwiatów czerwona,
Których burzę trzymała w ramionach.
Ból głowy oraz karku nie zmieniał myśli nurtu –
Gdzie w święto dostanę jogurtu.

Gdzieś wsiadł zawiany facet i po minutach paru
Kląć zaczął Partię i Naród.
Że właśnie skończył pracę i wypił sobie trochę,
Bo iść mu kazali na pochód.
Dwadzieścia godzin! krzyczy – to mówią dla was mięta,
A przecież dziś wasze jest święto!
Wy klasy robotniczej jedność rozbijacie!
Wy, mówią, nam zawód sprawiacie!

Tu przerwał, chwilę drzemał, lecz było mu twardo,
Potem spojrzał na kwiaty z pogardą.
Ty, mówi, wstydu nie masz, zarabiasz na pochodzie!
I gówno cię reszta obchodzi!
A ty w okularach, ty też na pochód pchasz się!
Oj bo je stracisz w masie!
Nie będzie czym zasłaniać, jak ci je strącą z głowy,
Tych twoich gał judaszowych!

Ty z dyktą tam na kiju, jak taki żeś zgniewany –
Czego napis odwracasz do ściany?
Wsadź mordę se na patyk i górą nieś nad tłumy,
Żeby lepiej widzieli z trybuny!
Pan z transparentem nie patrząc już na niego
Powiada do motorniczego –
Po milicjanta skoczę, zatrzymaj się pan teraz
I temu drzwi nie otwieraj,

Drzwi za nim się zamknęły zapadła ciężka cisza.
Tylko ten uwięziony dyszał.
Czym ty mnie straszysz – udał, że wcale się nie boi –
No czemu ten tramwaj stoi?
Kwiaciarka przerażona, a facet w okularach
Coś w dali dojrzeć się stara.
No dobra idę sobie – słyszymy głos tamtego –
No otwórz (do motorniczego).

Pokrzyczał, ale widząc że ten mu nie otwiera –
Dam ja ci! – powiada – cholero!
Podnosi się i idzie i pięścią się zamierza –
I otwarte już drzwi jak należy.
Coś mruknął poszedł sobie i tamten wszedł po chwili.
W milczeniuśmy dalej ruszyli.
„Milicjant posterunku opuścić nie miał prawa
Dlatego ten bandzior nam nawiał”.

– Okazał pan postawę – pociesza go kwiaciarka –
– Szlachetność jest dużo warta! –
Rzekł okularnik z troską obywatelską krótko.
Inni gębę zamknęli na kłódkę.






Do domu przyjechałem, włączyłem telewizor,
Jogurtu w lodówce nie miałem,
Usiadłem w fotelu i nagle patrzę – idą!
I wszystkich w pochodzie widziałem!

Jacek Kaczmarski
1976


czwartek, 30 kwietnia 2026

Anna Kamieńska - CO TO JEST MIŁOŚĆ


Tamara de Łempicka

Co to jest miłość nie pamiętasz
Już nie przypomni ci jej


Muzyka czysta i wino wieczora
Nawet wiosenny deszcz
Pod jednym parasolem
Łaska jest łaską więc może być zabrana


Czy to jest miłość wracać do początku
Do dwóch zwiniętych w sobie rąk


I jeszcze głębiej w sen w którym wiruje
Młodość obłędny snop pszenicy w tańcu

Ale to nie to
To wezbranie krwi


A miłość to gdy odejmą ci słuch
I wzrok i głos i wszelkie siły
A ty
Ty jeszcze idziesz chwaląc żniwo życia
I w środku samotności odnajdujesz
Tak tam w środku jeszcze coś jest
Czy to jest miłość.


 Anna Kamieńska. 


Anna Świrszczyńska

  




Miłość z plecakiem


 Dwa plecaki,

 dwie siwe głowy

  I drogi całego świata

  do wędrowania


 Anna Świrszczyńska  

 


wtorek, 28 kwietnia 2026

Józef Baran - Modlitwa poety



po latach widzę
że czas to
zły czarodziej
zamieniający piękne dziewczyny
w staruszki o laskach

gwiazdy w ziarnka piasku
a motyle w szkaradne straszydła

rzuca na wszystko
co napotyka na drodze
klątwę przemijania

Boże użyczaj jak najdłużej
mocy dobrego czarodzieja
bym mógł
odczarować

choć na chwilę
ten świat
i przywracać
życiu zachwyt
a ropuchę przemieniać z powrotem
w piękną królewnę 

Józef Baran 


poniedziałek, 27 kwietnia 2026

Bohdan Zadura

      
Bohdan Zadura  

Urodzony w 1945 roku. Poeta, prozaik, tłumacz i krytyk literacki. W 1969 roku ukończył filozofię na Uniwersytecie Warszawskim.  Otrzymał liczne nagrody literackie. Mieszka w Warszawie i Puławach.   




***
Miał kilka tygodni
kiedy urwał łeb hydrze
a ty

miała piętnaście lat
kiedy zdobyła dziewięć medali olimpijskich
a ty

miał siedemnaście lat
kiedy napisał swe najlepsze wiersze
a ty

miał trzydzieści trzy lata
kiedy zbawił ludzkość
a ty

miał trzydzieści pięć lat
kiedy został cesarzem Francuzów
a ty

skończyłaś
sto lat i przesypiasz
każdą godzinę z tych
które ci jeszcze zostały

*Bohdan Zadura


Emily Dickinson

 Jeśli zaleczę choć jedno serce,
nie będę żyła na próżno;

jeśli choć jednej pomogę rozterce,
jednej ranie ulgą posłużę,




Jeśli jednego małego ptaka
z powrotem do gniazda włożę
nie będę żyła na próżno;


Emily Dickinson



sobota, 25 kwietnia 2026

Adam Zagajewski - Kołysanka

 

Nie zaśniesz dzisiaj. Tyle blasku w oknie.
Sztuczne ognie rosną nad miastem.
Nie zaśniesz, za dużo się zdarzyło.


Książki czuwają nad tobą, ustawione w rzędy.
Będziesz długo myślał o tym, co się stało
i czego nie było. Nie zaśniesz dzisiaj.

Zbuntują się twoje różowe powieki,
będziesz miał oczy czerwone, piekące,
i serce spuchnięte od wspomnień.

Nie zaśniesz. Otworzy się encyklopedia
i wyjdą z niej dawni poeci, starannie ubrani,
osłonięci przed chłodem. Otworzy się pamięć,
jak spadochron, w nagłym syku powietrza.

Otworzy się pamięć i nie zaśniesz wcale,
będziesz się kołysać między chmurami,
cel ruchomy i jasny w świetle fajerwerków.

Nie zaśniesz już nigdy, zbyt wiele ci
opowiedziano, za dużo się zdarzyło.
Przecież każda kropla krwi mogłaby
napisać swoją szkarłatną Iliadę.

Każdy świt mógłby się stać autorem
ciemnych wspomnień. Nie zaśniesz
pod grubą kołdrą dachów, strychów i kominów,
które rzucają w górę garść popiołu.

Białe noce płyną cicho po niebie
i wiosła szeleszczą, jedwabne pończochy.
Wyjdziesz do parku i gałęzie
będą cię przyjaźnie uderzały po ramionach,
bierzmując cię jeszcze raz, jakby nie były
pewne twojej wierności. Nie zaśniesz.

Będziesz biegł przez pusty park, staniesz się
cieniem i spotkasz inne cienie. Będziesz
myślał o kimś, kogo już nie ma i o kimś,
kto żyje tak bardzo, że to życie na brzegach
zamienia się w miłość. Coraz więcej światła
gromadzi się w pokoju. Nie zaśniesz dzisiaj.

Adam Zagajewski

piątek, 24 kwietnia 2026

Tadeusz Różewicz - Odnaleźć samego siebie






Odnaleźć samego siebie

ci młodzi ludzie
dziewczyny i chłopcy
mówią szybko niewyraźnie
mówią że szukają "siebie"
szukają miłości boga
zbierają się w wielkie stada
grupy grona gromady
sto tysięcy dwieście pięćset
milion Czy to nie błąd
czy rzeczywiście
można w tym tłumie
odnaleźć siebie
nadzieję miłość wiarę



czy "najpiękniej" unosi się do nieba
modlitwa miliona spoconych
ciał czy o to chodziło
Nauczycielowi

jeden skowronek
jedna nuta dotrze do Ukrytego
ale milion skowronków
to jest coś monstrualnego
opamiętajcie się młodzi przyjaciele

jesteście przerabiani
na masę
masę ludzką
masowego odbiorcę
jesteście przerabiani
na ciemną masę
na masę towarową

proszę was
nie bójcie się samotności
nie bójcie się ciszy
nie bójcie się "nudy"

pamiętajcie
że milczenie jest wymowne
że nienawiść krzyczy ryczy
ujada i wyje
miłość uśmiecha się milczy
czeka na was

Tadeusz Różewicz 


JEAN DE LA FONTAINE Przyjaciele

 



Długo przyjazń prawdziwą goniłem po świecie -
W Monomotapa znalazłem ją jeszcze,
Choć muszę wyznać w sekrecie,
Że i ten przykład w rzędzie bajek mieszczę.

Żyli w tym kraju dwaj obywatele
Jedna dusza w dwóch ciałach; tacy przyjaciele,
Że im podobnych w całym bożym świecie
Z latarnią nie wynajdziecie.




Nie pomnę, jak zwali; więc ochrzczę tymczasem
Jednego z nich Damonem, drugiego Pityasem,
Bo te imiona, jak wiecie, u Greków,
W dziejach przyjazni słynęły od wieków.


Pewnego razu o północnej porze
Pityas opuszcza swe łoże
I drżący, wybladły z trwogi,
W Damona pospiesza progi,

Rozbudza służbę. Ockniony łoskotem,
Powstał przyjaciel, wziął kiesę ze złotem,
Miecz ostry przypiął do boku.
I rzecze: "Powiedz, najmilszy Pityasie,
Z jakiej przyczyny w tak niezwykłym czasie
Mojemu zjawiasz się oku?

Skąd twoja bladość i trwoga?
Możeś w potrzebie? - przynoszę ci złoto
Może obelgę chcesz obmyć w krwi wroga? -
Mam oręż, choćmy." - "Dzięki ci Damonie,
Odparł przyjaciel, wiem ja, że z ochotą
Stanąłbyś w mojej obronie,
Lecz nie dlatego w nocy cię nachodzę.

Ledwie zasnąłem, aż oto
Zjawiłeś mi się z twarzą smutną i zbolałą;
Więc jak najrychlej przybiegłem tu w trwodze,
Czyli się tobie nic złego nie stało."

Który z nich bardziej kochał? Trudne to pytanie
Dla Europy na zawsze zagadką zostanie. 

Jean de_la_Fontaine/

czwartek, 23 kwietnia 2026

Agnieszka Osiecka - Przyjaciele moi i moje przyjaciółki!



Przyjaciele moi i moje przyjaciółki!

Nie odkładajcie na później
ani piosenek,
ani egzaminów,
ani dentysty,
a przede wszystkim nie odkładajcie
na później miłości.

Nie mówcie jej "przyjdź jutro,
przyjdź pojutrze,
dziś nie mam dla ciebie czasu"

Bo może się zdarzyć, że otworzysz drzwi,
a tam stoi staruszka i mówi:
" Przepraszam, musiałam pomylić adres..."
I pstryk iskierka zgaśnie..
.
Agnieszka Osiecka

środa, 22 kwietnia 2026

Konstanty Ildefons Gałczyński - Dziecko żydowskie

Nawiazując do postu z ubiegłego dnia:




Dziecko żydowskie




Widziałem taki balkon, w kwietniu, w słońcu,
w takim słońcu, że aż się oczy mrużą;
gdy wiatry z pól zbyt pełne woni są;
gdy ptaków i kwiatów jest tak dużo.

Na tym balkonie, kiedy nań blask naszedł
i wszystkie wonie jak miotłą przepłoszył,
jeden posępny cień został jednakże
i miał zielone oczy.

Była to dziewuszka, której dzieje
opisać można by w niejednym tomie.
Jej teraz dobrze jest. Lecz jeszcze się nie śmieje.
I często krzyczy nocą od złych wspomnień.

Żydowskie dziecko. Kwiat, co rósł w sekrecie.
Świerszczyk ukryty w szparze. A rodzice
i stara babka, wszystko padło w getcie,
oświetlone ogniem i księżycem.

Dzisiaj jest dobrze, prawda, moje dziecko?
Kwiaty znów pachną. Gwiazdy znów migocą.
Ale ja także znam kolczasty drut i noc niemiecką
i czasem też krzyczę nocą.

Znałam i pamiętam takie żydowskie dziecko, do którego powinien być skierowany ten wiersz. 
Bylam wtedy też jeszcze 5 - 6 letnim dzieckiem.... 
Lata czterdzieste. Żydzi już za murami,  zamknięci w getcie.  
Nigdy nie zapomnę chodzacej prawie codziennie po domach dziewczynki w wieku ok. 9 -10 lat.... Miała na imię Lodzia.
... Drzwi każdego mieszkania były zawsze dla Lodzi otwarte.   Babcia dawała jej obiad.....i zaopatrywala w zapas jedzenia na póżniej.
Lodzia dzieliła się nim pewnie z rodziną w getcie. 
Po pewnym czasie przestała przychodzić . może zbyt niebezpieczne stalo się przedostawanie na drugą strone getta, a może przygarnęła ją jakaś polska rodzinar. 

Nie wiem jakie były jej dalsze losy.....  pozostaje tylko pytanie Gałczyńskiego  -  " "Dzisiaj jest dobrze, prawda, moje dziecko? "

Oby.....