Etykiety

poniedziałek, 20 kwietnia 2026

Dwa dni temu Warszawa obchodziła 83. rocznicę wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim..

 

Co roku w rocznicę powstania w getcie warszawskim  nie potrafię pozostać w tym dniu, czy dniach obojętna.: Historia getta warszawskiego jest jednym z najsmutniejszych i najbardziej tragicznych rozdziałów w historii Warszawy, Polski i  świata. To miejsce, które stało się symbolem okrucieństwa i cierpienia zadawanych człowiekowi przez człowieka, jesli mozna  nazwać ludźmi  oprawców niemieckich. 

W getcie zamknięto ponad 400 tysięcy Żydów, którzy byli narażeni na głód, choroby, przemoc i śmierć.

















9 kwietnia 1943 roku dwa tysiące Niemców wkroczyło do getta, by je ostatecznie zlikwidować. Przeciwstawilo się im kilkuset mlodych ludzi pod dowództwem Mordechaja Anielewicza...  słabo uzbrojeni, wycieńczeni, wiedzieli, że nie mają szans, ale woleli zginąć z godnością w walce.  

8 maja Anielewicz i kilkudziesięciu powstańców zostało otoczonych i popełniło samobójstwo. 

Pozostali mieszkańcy getta, około 50 tysięcy cywilów, przez wiele tygodni ukrywali się w kryjówkach i bunkrach. Przez cztery tygodnie Niemcy równali getto z ziemią, paląc dom po domu. Schwytanych zabijali lub wywozili do obozów zagłady.  Nielicznym Żydom udało się wydostać kanałami z płonącego getta.


Fotografia z Raportu Stroopa. Oryginalny niemiecki podpis:
"Siłą wydobyci z bunkrów"

16 maja Niemcy na znak zwycięstwa wysadzili Wielką Synagogę przy ul. Tłomackiej. Getto warszawskie przestało istnieć. Na jego terenie w gruzach pozostali już tylko nieliczni ukrywający się Żydzi. Niewielu udało się przejść na drugą stronę muru. Ostatni opuścili "cmentarzysko getta" w styczniu 1944 roku.


Kultura, sztuka i poezja w getcie warszawskim 

Kultura, sztuka i poezja w getcie warszawskim funkcjonowały jako forma oporu duchowego, była próbą zachowania godności i człowieczeństwa w nieludzkich warunkach.

Jednym z najbardziej znanych lokali rozrywkowych w getcie warszawskim spełniających tą rolę i oferującą namiastkę normalnego życia w nieludzkich warunkach getta.była kawiarnia "SZTUKA"działająca przy ul. Leszno. 

W kawiarni "SZTUKA" występowali znani artyści /m.in Władysław Szpilman / piosenkarze i poeci

Większość z nich z getta wyjechała w podróż, z której nie było już powrotu.Tą podróż opisał Władysław Szlengel w wierszu 

"Mała stacja Treblinki"

Na szlaku Tłuszcz — Warszawa,
z dworca Warschau — Ost 
wyjeżdża się szynami
i jedzie się wprost…

I podróż trwa czasami
pięć godzin i trzy ćwierci,
a czasami trwa ta jazda
całe życie aż do śmierci… 

A stacja jest maleńka
i rosną trzy choinki,
i napis jest zwyczajny:
tu stacja Treblinki.

I nie ma nawet kasy
ani bagażowego,
za milion nie dostaniesz
biletu powrotnego…

Nie czeka nikt na stacji
i nikt nie macha chustką,
i cisza tylko wisi,
i wita głuchą pustką.

I milczy słup stacyjny,
i milczą trzy choinki,
i milczy czarny napis,
że… stacja Treblinki.

I tylko wisi z dawna
I podróż trwa czasami
pięć godzin i trzy ćwierci,
a czasami trwa ta jazda
całe życie aż do śmierci....



Słuchano w kawiarni wierszy poetki  HENRYKI WANDY ŁAZOWERTÓWNEJ
ur. 1909, autorki popularnego w getcie wiersza "Mały szmugler". 
Zginęła w Treblince w 1942 roku.)

Mały szmugler

Przez mury, przez dziury, przez warty
Przez druty, przez gruzy, przez płot
Zgłodniały, zuchwały, uparty
Przemykam, przebiegam jak kot.

W południe, po nocy, o świcie
W zawieję i skwar
Po stokroć narażam swe życie
Nadstawiam dziecinny swój kark.

Pod pachą zgrzebny worek
Na plecach zdarty łach
I młode zwinne nogi
A w sercu wieczny strach.

Lecz wszystko trzeba ścierpieć
I wszystko trzeba znieść
By państwo mogli jutro
Do syta chleba jeść.

Przez mury, przez dziury, przez cegły
Po nocy, o świcie i w dzień
Zuchwały, zgłodniały, przebiegły
Przesuwam się cicho jak cień.

A jeśli dłoń losu znienacka
Dosięgnie mnie kiedyś w tej grze,
To zwykła jest życia zasadzka,
Ty, mamo, nie czekaj już mnie.

Nie wrócę już do Ciebie,
Nie dotrze z dala głos
Uliczny pył pogrzebie
Stracony dziecka los.

I tylko jedną troską
Na wargach grymas skrzepł,
Kto tobie, moja mamo,
Przyniesie jutro chleb?




I jeszcze: 
zamieszczony kilkakrotnie w moim blogu,  więc zapewne znany czytelnikom wiersz napisany przez nieznanego żydowskiego chłopca w gettcie - 1942 r.


Od jutra..

Dziś po latach może być dla nas przesłaniem..... nie smućmy się i nie zamartwiajmy nieznaną przyszłością i nieznanym jutrem, może jutro zaświeci slońce...





Od jutra będę smutny, od jutra. 
Dzisiaj jednak będę szczęśliwy: 
Do czego służy smutek, do czego? 
Dlatego, że wieje nieprzychylny wiatr? 
Dlaczego mam się dzisiaj martwić o jutro? 
Może jutro będzie wszystko jasne… 
Może jutro zabłyśnie już słońce. 
I nie będzie żadnego powodu do smutku…. 
Od jutra będę smutny, od jutra. 

Ale dzisiaj, dzisiaj będę szczęśliwy 
i powiem do każdego smutnego dnia: 

Od jutra będę smutny….. 

sobota, 18 kwietnia 2026

MOJA NIEDZIELNA KARTKA Z KALENDARZA.

 


 

Leszek Wójcik - Cywilizacja

 


Zdzisław Beksiński

 Cywilizacja

Płazy pochodzą od ryb
gady pochodzą od płazów
ssaki pochodzą od gadów
człowiek i szczur

łamigłówka ziemskiego pokrewieństwa


Za milion lat niepewności
ktoś ustawi w muzeum
fajkę korkociąg lufę czołgu
zagadkowe szczątki ludzkości

  Leszek Wójcik

piątek, 17 kwietnia 2026

JULIAN TUWIM - Kwiecień

 





Mój długi cień na asfalcie
Pławi się w złotych promieniach,
Znów chodzę w rozpiętym palcie
I trzymam ręce w kieszeniach.

Chodzę życzliwy, łaskawy,
Z czerwonym goździkiem w klapie,
Przed szybą każdej wystawy
Przystaję, jak miejscy gapie.

Przyglądam się byle czemu
Z radością niewysłowioną,
Dziękuję słońcu ciepłemu
I wiewom, co wonnie wioną.


Kiwa się głowa szczęśliwa,
O goździk nosem potrąca
I niucha wiosny zażywa
Beztroska, promieniejąca...

Kwiecień kołuje mi w głowie,
Świat ze mną kołuje cały!
Idź, palnij za moje zdrowie
Kielich siarczystej gorzały! 

Julian Tuwim

środa, 15 kwietnia 2026

Henryk Zbierzchowski - RADOŚĆ SPOTKANIA



Mijamy wszyscy cicho, powolutku,
Ze sercem pustem tak, jak dom bez gości,
Płynąc po morzu przeogromnem smutku,
Gdzie jest tak mało przylądków radości.

Ludzie są głusi, jak zamknięte bramy,
Troski się czają tak, jak psy w ukryciu,
Za wiele ludzi codziennie żegnamy,
Za mało mamy pięknych spotkań w życiu.
 
Gdzież ci, co z nami rozpuszczali żagle
W podróż przez lata szalone i młode?
Płynęli z nami i ginęli nagle,
Jako kamienie rzucane na wodę.

Czasem, gdy puszczę mym wspomnieniom wodze,
Gdy mi się marzy druha twarz kochana,
Ta twarz wyrasta nagle na mej drodze,
Jakby tęsknotą serca wywołana.

I kiedy jego dłoń ma ręka trzyma,
Gdy twarz wzruszenia pokrywa mi bladość,
Nie pytam o nic, lecz tylko oczyma
Pragnę wyrazić mu swej duszy radość.

Jak nam się wiedzie obu, to najmniejsze —
Raduj się chwilą i pieść jak ja pieszczę...
Przecież z wszystkiego to jest najpiękniejsze
Kochany bracie, że żyjemy jeszcze.

Henryk Zbierzchowski.

wtorek, 14 kwietnia 2026

Krzysztof Daukszewicz - DWA PLEMIONA




Jeden naród, dwa plemiona, dookoła jeden kraj,
Lecz nad każdym inne niebo, nie każdemu raj.

Kto z którego nie odgadniesz, bo ten sam w nich tkwi niedosyt,
Kiedy idą po ulicy, identyczne mają nosy



Kolor skóry jednakowy i podobnie są ubrani,
Kiedy z knajpy wypełzają, są tak samo narąbani.

Ale kiedy dziób otworzą, już nie mili, nie usłużni,
Po modlitwie ich nie poznasz, po beretach już odróżnisz.

Jak kobiety, jak niewiasty, jak rodzinne ich ognisko,
W jednym żyją po bożemu, w drugim mają w poprzek wszystko.

Nawet myśli, nawet czyny, w jednym żadna krwią nie broczy,
W drugim kiedy są pod krzyżem, nawet Pan Bóg nie podskoczy.

Żadnym gestem ich nie zbliżysz, żadnych dobrych słów nie znajdziesz,
Tu każda dziwka, kiedy daje, a potem święta, kiedy zajdzie.

Jeden naród, dwa plemiona, w nich mężczyźni w życia matni,
Coraz bardziej pogubieni, coraz bardziej delikatni.

Każdy jakieś brzemię dźwiga, jakąś niedomkniętą bliznę,
Cierpią wszyscy, ale jedni cierpią tylko za ojczyznę

Jak rozpoznać, kto jest który, tu wystarczy tylko chwila,
Jedni stoją tam gdzie ZOMO, drudzy stoją koło grilla.

Zapamiętaj: dwa plemiona. Gdybyś tutaj kiedyś zboczył,
Jedno owinięte w całun, drugie objął car północy.

Jedni kondukt za konduktem, traktem bitym, drogą polną,
Drugim, chociaż tacy sami, w tych pogrzebach iść nie wolno.

Jedno, co je tutaj łączy, to podobna woń wychodków,
Jeśli kiedyś tutaj trafisz, nie ryzykuj stać pośrodku.

Jeden naród, dwa plemiona, dookoła jeden kraj,
Lecz nad każdym inne niebo, tylko w którym raj?

Krzysztof Daukszewicz 

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

Wisława Szymborska - Psalm

Psalm

O, jakże są nieszczelne granice ludzkich państw!
Ile to chmur nad nimi bezkarnie przepływa.
Ile piasków pustynnych przesypuje się z kraju do kraju,
ile górskich kamyków stacza się w cudze włości
w wyzywających podskokach!

Czy muszę tu wymieniać ptaka za ptakiem jak leci,
albo jak właśnie przysiada na opuszczonym szlabanie



















Niechby to nawet był wróbel - a już ma ogon ościenny,
choć dzióbek jeszcze tutejszy. W dodatku - ależ się wierci!

Z nieprzeliczonych owadów poprzestanę na mrówce,
która pomiędzy lewym a prawym butem strażnika
na pytanie: skąd dokąd - nie poczuwa się do odpowiedzi.

Och, zobaczyć dokładnie cały ten nieład naraz,
na wszystkich kontynentach!

Bo czy to nie liguster z przeciwnego brzegu
przemyca poprzez rzekę stutysięczny listek?
Bo kto, jeśli nie mątwa zuchwale długoramienna,
narusza świętą strefę wód terytorialnych?

Czy można w ogóle mówić o jakim takim porządku,
jeżeli nawet gwiazd nie da się porozsuwać,
żeby było wiadomo, która komu świeci?

I jeszcze to naganne rozpościeranie się mgły!
I pylenie się stepu na całej przestrzeni,
jak gdyby nie był wcale wpół przecięty!

I rozlegnie się głosów na usłużnych falach powietrza:
przywoływawczych pisków i znaczących bulgotów!

Tylko co ludzkie potrafi być prawdziwie obce.
Reszta to lasy mieszane, krecia robota i wiatr.

Wisława Szymborska 

środa, 8 kwietnia 2026

Urszula Kozioł - PUSTE CHWILE


Edward Munch - Rozłączenie.

* * *

puste chwile

są podarunkiem dla duszy

dusza potrzebuje pauzy

potrzebuje chwili niedziania się

chociażby po to

żeby zagłębić się w sobie

Urszula Kozioł.





Roman Brandstaetter - Panie, dlaczego kocham zmierzch…



Panie,

Dlaczego kocham zmierzch,
Jesień
I przeszłość?


Dlaczego kocham wszystko, co zmierzcha,
I wszystko, co dobiega kresu,
I wszystko, co przemija?


Daj mi, Panie,
Wieczność o smaku zmierzchu,
Jesieni
I odchodzącej przeszłości.


Roman Brandstaetter.


wtorek, 7 kwietnia 2026

IGNACY KRASICKI - Kruk i lis / Przyjaciele


Przyjaciele 

Zajączek jeden młody
Korzystając z swobody 
Pasł się trawką, ziółkami w polu i ogrodzie
Z każdym w zgodzie
A że był bardzo grzeczny, rozkoszny i miły,
Bardzo go inne zwierzęta lubiły.
I on też, używając wszystkiego z weselem,
Wszystkich był przyjacielem.
Raz gdy wyszedł w świtanie i bujał po łące,
Słyszy przerażające
Głosy trąb, psów szczekania, trzask wielki po lesie.
Stanął... Słucha... Dziwuje się...
A gdy się coraz zbliżał ów hałas, wrzask srogi,
Zając w nogi.


Wspojźrzy się poza siebie; aż tu psy i strzelcel
Strwożon wielce,
Przecież wypadł na drogę, od psów się oddalił.
Spotkał konia, prosi go, iżby się użalił:
"Weź mnie na grzbiet i unieś!" Koń na to: "Nie mogę
Ale od innych będziesz miał pewną załogę".
Jakoż wół się nadarzył. "Ratuj, przyjacielu!"
Wół na to: "Takich jak ja zapewne niewielu
Znajdziesz, ale poczekaj i ukryj się w trawie,
Jałowica mnie czeka, niedługo zabawię.
A tymczasem masz kozła, co ci dopomoże".
Kozieł: "Żal mi cię, niebożę!
Ale ci grzbietu nie dam, twardy, nie dogodzi:
Oto wełniasta owca niedaleko chodzi,
Będzie ci miętko siedzieć". Owca rzecze:
Ja nie przeczę,
Ale choć cię uniosę pomiędzy manowce,
Psy dogonią i zjedzą zająca i owcę.
Udaj się do cielęcia, które się tu pasie". -
"Jak ja ciebie mam wziąć na się,
Kiedy starsi nie wzięli?" - cielę na to rzekło;
I uciekło.
Gdy więc wszystkie sposoby ratunku upadły,
Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły. 

Ignacy Krasicki



Kruk i lis 

Bywa często zwiedzionym,
Kto lubi być chwalonym.

Kruk miał w pysku ser ogromny;
Lis, niby skromny,
Przyszedł do niego i rzekł: «Miły bracie,
Nie mogę się nacieszyć, kiedy patrzę na cię!
Cóż to za oczy!
Ich blask aż mroczy!
Czyż można dostać
Takową postać?
A pióra jakie!
Szklniące, jednakie.

A jeśli nie jestem w błędzie,
Pewnie i głos śliczny będzie.

Więc kruk w kantaty; skoro pysk rozdziawił,
Ser wypadł, lis go porwał i kruka zostawił. 

Ignacy Krasicki

sobota, 4 kwietnia 2026

ksiądz Jan Twardowski - Wielkanocny pacierz

 

Nie umiem być srebrnym aniołem -
tyle zmartwychwstań już przeszło -
a serce mam byle jakie.
ni gorejącym krzakiem -

Tyle procesji z dzwonami -
tyle już Alleluja -
a moja świętość dziurawa
na ćwiartce włoska się buja.

Wiatr gra mi na kościach mych psalmy -
jak na koślawej fujarce -
żeby choć papież spojrzał
na mnie - przez białe swe palce.

Żeby choć Matka Boska
przez chmur zabite wciąż deski -
uśmiech mi Swój zesłała
jak ptaszka we mgle niebieskiej.

I wiem, gdy łzę swoją trzymam
jak złoty kamyk z procy -
zrozumie mnie mały Baranek
z najcichszej Wielkiej Nocy.





Pyszczek położy na ręku -
sumienia wywróci podszewkę -
serca mego ocali
czerwoną chorągiewkę

ksiądz Jan Twardowski





piątek, 3 kwietnia 2026

Ryszard Kapuściński - Cierpienie i wina

 



Cierpienie i wina

Tylko okryci zgrzebnym płótnem
potrafią przyjąć w siebie
cierpienie drugiego
podzielić jego ból.
odziani w oporny pancerz ego
przeczuwając że rozlegnie się jęk -
zawczasu głuchniemy,
że ujrzymy ranę i krew -
zawczasu ślepniemy,
mówimy sobie:
ścieżka Golgoty jest wąska
nie zmieści dwoje ludzi
każdy musi iść sam.
mówią:
unikaj cierpiącego
choćby niechcący
wbije w ciebie cierń -
poczucie winy. 

Ryszard Kapuściński